Nasheed! Nasheed!

Nasheed 2011 - 2012 Dengar & Hayaaty!
MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com Subhana'Allah! & Masha'Allah!

Search This Blog

Monday, June 7, 2010

Elissa 2010 - w Byeste7y (My Darling Is Shy) Eng. lyrics - وبيستحي اليسا...




Letras(Lyric)

Daleko Od Domu (Anita Lipnicka)

Daleko
wsrod obcych scian
pod niebem
nie moich gwiazd

w herbacie
zatapiam dzien
i czekam
az przyjdzie sen

Cichutkie ?Dobranoc"
do zony za sciana
wyszeptal maz
spogladam za okno
ulice znow mokna
i moknie kot

...pewnie ktos
mial go dosc...

Trzy razy
zaspiewal dzwon
powoli
jasnieje mrok
juz gasnie
ostatnia z gwiazd
juz ciagle
nie moge spac

Na statku z poduszek
do wyspy wzruszen
przyplywam znow
Ja tesknie do Ciebie
i biegne po niebie
do Twoich ust

by za chwile spotkac Cie
w cieplym snie...

Labirynt (IRA)

Dalej - tu nie ma nic
dalej - sciana bez drzwi
to martwy punkt - my zywi w nim
labirynt pragnie naszej krwi

wyjscie jest jedno, tysiac wejsc
teraz to wiesz
by nikt nie wyszedl kazdy wszedl
tam po wlasna smierc
wyjscie jest jedno, tysiac wejsc
teraz to wiesz
by juz nie wrocil ten kto wszedl
koniec marny jest

dalej - nie mozna juz
dalej - kolejny mur
nie wraca nikt lecz przyjda znow
zdobywcy marzen scietych glow

wyjscie jest jedno, tysiac wejsc
teraz to wiesz
by nikt nie wyszedl kazdy wszedl
tam po wlasna smierc
wyjscie jest jedno, tysiac wejsc
teraz to wiesz
by juz nie wrocil ten kto wszedl
koniec marny jest

wyjscie jest jedno, tysiac wejsc
teraz to wiesz
by nikt nie wyszedl kazdy wszedl
tam po wlasna smierc
wyjscie jest jedno, tysiac wejsc
teraz to wiesz
by juz nie wrocil ten kto wszedl
koniec marny jest

Caly Ja (IRA)

Sam nie wiem skad - nagle cos dorwalo mnie
sam nie wiem co - powiedzialo: robisz zle
czas tracisz - chyba go za duzo masz
zaplacisz nim pojmiesz w co grasz

do przodu idz - sprobuj troche z siebie dac
do przodu idz - po co w miejscu stac
choc nie wiem dokad znowu rzuci mnie
przed siebie - przeciez wrocic nie ma gdzie

troche w przod, troche w tyl, czasem w bok - by nie zobaczyl nikt
raz na szczyt, raz na dno - przeciez to zaden wstyd
wiem teraz czego chce - nie przekonasz mnie
ze najlepiej jest jak bylo dotad
wiem, musze silnym byc - wciaz przed siebie isc
wygrac co sie da - to caly ja

oszalec - czujac zapomniany smak
odnalezc - czego zawsze bylo brak
isc wszedzie - byle jak najdalej stad
i zdazyc - nim pomysle ze to blad

troche w przod

Hold (Dzem)

Na czesc twoja wznosze
kielich, kielich mojej krwi
na chwale twa wznosze kielich ten dzis
za te dni i noce, ktore dales mi
zwracam tobie to, co mi jeszcze kaze zyc
jesli jest we mnie ludzka dusza
tchnij ja w nowa kukle i baw sie nia

przyjmij hold moj
przyjmij slowa wiary i czci
za rozum co stworzyl morze i lad
stworzyl bol i radosc
stworzyl wieczny glod
kazal wierzyc w to,
ze gdzies wyspa ciszy jest
jesli jest we mnie ludzka dusza
tchnij ja w nowa kukle i baw sie nia

przyjmij hold moj, przyjmij za to,
ze nawet ty nie wydrzesz mi tych chwil,
ktorych nie ma,
nie ma juz, lecz byly tak jak byla tu
ta co wiare mi dala w milosc, dala w bol
jesli jest we mnie ludzka dusza
tchnij ja w nowa kukle i baw sie nia

wdzieczny, ze mi dales serce czule za bol,
ze dales mi oczy czule na zlo,
wiare, ze ten taniec moze wiecznie trwac,
wdzieczny jestem panie,
ze sie caly zmienie w proch,
jesli jest we mnie ludzka dusza
tchnij ja w nowa kukle i baw sie nia

Eliza! Czekam Na Ciebie (Universe)

Eliza wyszla z domu, nie wrocila?
wybiegla wczesnie rano kupic chleb.
Po drodze chyba adres moj zgubila.
Do dzisiaj nie wiem, gdzie mam szukac jej?

Po arcytrudnej stronie moich marzen,
od wtedy kazda chwila jestes ty!
Za soba mamy tyle pieknych zdarzen.
Dlaczego nie chcesz dalej ze mna byc?


Ref : a ja codziennie wyczekuje
i trwam, jak zasuszony kwiat.
Twa twarz na lustrach dni maluje?
i to jest - moj swiat.

Elizo mozesz serce miec dla kogos,
lecz przeciez kiedys musisz tutaj przyjsc?
i znow pojdziemy razem wspolna droga.
Wystarczy raz zapukac w moje drzwi


ref : bo ja cierpliwie jeszcze czekam.
Bo ja przechodze z kata w kat
czy wciaz elizo bedziesz zwlekac?
Wymykac sie z rak.

Pies (Piec Dwa Debiec)

Pies! Bez pana, bez rasy, bez rodowodu
bez obrozy, bez kaganca, bez smyczy
zwykly i szary, ktory samotnie ulicami sie wloczy
zbyt duzo widzi jeszcze wiecej nieufnosci sie
uczy
jak masa innych, malych, wielkich, mlodych,
starych
zwyklych, szarych, brudnych, przemoknietych
jest ich tak wiele
najlepsi przyjaciele
wielki sztuczny usmiech przyklejony do twarzy
kawalek miesa w reku
piesku chodz powachaj sobie
mozesz sobie pomarzyc
pokazujesz ze to dla mnie, pogwizdujesz,
przywolujesz
glaskasz mnie po glowce poklepujesz
jak ty bardzo mnie zalujesz
zapominasz, ze pies wyczuje jak ktos go oszukuje
ale ty masz to czego tak bardzo potrzebuje
cud ktory uspi glod, a mnie uratuje
nienawidze tego! Wstydze sie za to!
Bo kiedy ty mi mowisz pros!
Ja staje na dwoch lapach
krzyczysz ;lezec! Ja sie klade
siad! Ja siadam
plaszcze sie przed toba, blagam
odgryzl bym ci reke
ale nadal staram sie przekonac cie prosbami
patrze smutnymi oczami
nie pomoga oczy, musisz skoczyc!
A mi slina z pyska kapie i tylko sie gapie
tracam cie lapami
pozeram oczami to co trzymasz w dwoch palcach
a ty machasz tym i glupio sie usmiechasz
jak doskoczysz to dostaniesz!
Ponademna wisi i kusi mnie moje pierwsze danie
upokorzenie, ktorego sobie nigdy ni wybacze
skacze! Jak na zawolanie
ty dajesz mi zadanie
a do mnie nalezy jego odpowiednie wykonanie
moze wreszcie to dostane!
Chwila spelnienia jest juz bliska
ale czar pryska
gdy ty zabierasz reke tuz sprzed mego pyska


Nie ma za mna nic
a przede mna jedno
przedmiot pozadania
cos co mnie pociagnie na dno
chec posiadania


Wyzej piesku, musisz skoczyc wyzej!
Zadowolony z siebie, podsuwasz coraz blizej
swa dlon pod moj nos
daj glos! Daj glos!
Patrze na wprost
ostatnia szansa by wydostac sie spod kreski
i zmienic swoj skomlacy, pieski glos
w pelen bozej laski, anielski glos
wyjsc z gowna miejskich sciekow
spod mostu wejsc na most
byc czyms wiecej niz marny, szary, dzielnicowy
cien
przeciez podobno kazdy pies ma swoj dzien
mowia tak ludzie sukcesu spoza wielkiej wody
nie ma takiej przeszkody, ktorej nie pokonasz
dasz rade! Jak nie sam to kosztem innych
niewinnych
to ich pech, a nie grzech, nie badz dziecinny
trzeba coraz wyzej mierzyc
nie przestawaj w siebie wierzyc
kurwa! Ja staram sie tu przezyc
i mysle jak zdobyc
to co ma mnie zbawic
sprawic ze uwierze w siebie
i poczuje sie wreszcie jak czystej rasy pies
w swym rasowym niebie
nadeszlo moje piec minut, zostaly jeszcze dwie
bierze gore chec, pomimo ze sumienie mowi nie
psie! Twoj dzien jest dzisiaj, ruszaj i nie
czekaj!
Nie pomoga prosby pozostaje tylko sila
i chocby to zla droga byla
musisz zrobic to czego ulica cie najlepiej
nauczyla


Nie ma za mna nic
a przede mna jedno
przedmiot pozadania
cos co mnie pociagnie na dno
chec posiadania


Tak... Jak na znak - atak - ruszam!
Juz nie prosze, nie wzruszam oczami
nie tracam lapkami... Przerazam klami!
Wyszczerzam je, zamierzam wyrwac zdobycz razem z
twoimi palcami
rozszarpie cie, tym razem ja zabawie sie twoimi
uczuciami
koniec z gierkami
tak naprawde, jestesmy wszyscy tacy sami
poskladani ... Pol na pol
ze zlosci i obojetnosci
kosci zostaly juz rzucone
za pozno juz spojrz!
Moje oczy plona, zeby lsnia
zaraz splyna twa krwia
i glowe dam, ze juz nie czujesz sie jak pan
straciles kontrole i teraz pies gra glowna role
to wszystko to juz nie jest widowisko na twoj
rozkaz
zaraz wielki szary okaz na pokaz
zacisnie szczeki na kosci twojej reki
skacze!
I tylko dzieki opatrznosci me kly nie dosiegly
cie
o nie! Twoj wzrok wrogo blyska
kopiesz mnie swa noga z bliska
sila mna ciska
az tam gdzie sciana niska
od brudu i wilgoci sliska
prosto w rog smietniska
i koniec widowiska!

Kontestacja (Big Cyc)

Wlosy bede mial na cukier
Agrafke wepne w kuper
Zrobia zdjecia mi w "Non Stopie"
Patrzcie co za dziwny chlopiec
Jak wam zagram na gitarze
To wam oczy wyjda na wierzch
Lysy Edek palker Zbych
Sklad kapeli dziki syf

Kontestacja, kontestacja
To jest dobre na wakacjach
A juz w szkole wszyscy grzeczni
Uczesani i bezpieczni

Nasz manager ma uklady
Sluchaj Marek pusc ten brzdek
My Jarocin pokonamy
I dziewczyny spoca sie
W radiu graja nasz kawalek
O tym, ze jestesmy przeciw
Na

Plone (IRA)

Kazdy nowy swit budzi we mnie lek
ze ktoregos dnia juz nie wrocisz tu, nie
znowu bede sam, chociaz dobrze wiem
ze to sie zawsze tak konczy
ale poki co jedno pewne jest - kiedy noc nadchodzi

plone jak stos, jeszcze raz jestem w siodmym niebie
czuje sie tak, jakbym nigdy dotad nie mial ciebie

prosze nie mow nic, rozumiem cie bez slow
ja to dobrze znam, nie oszukasz mnie, nie
zostan tu jesli chcesz, chocby na jedna noc
ale nie mow nic o milosci
zostan tu jesli chcesz, jedno pewne jest - kiedy noc nadchodzi

Nadzieja Nie Dla Mnie (Lzy)

Czasem mysle, co mam zrobic z zyciem swym
Niewiele wiem, niewiele wiem
Moze zniknac tak, jak znika ognia dym
A moze nie, a moze nie
Wokol siebie tylu roznych ludzi mam
Nienawidza mnie, nienawidza mnie
Gdzies na niebie gwiazda lsni
Lecz nie dla mnie juz ( nie dla ciebie )

Ukladanka konczy bajke, wieje wiatr
Nade mna kat, nade mna kat
Co dzien slysze slowa, ktorych dosc juz mam
Juz je znam, juz je znam
Wyciagnieta dlon gdzies znow chowa sie
Znow nie czuje jej, nie czuje jej
I marzenia mi umknely
Zamknely sie drzwi (drzwi zamknely sie)

Horoskopy mowia, ze ulozy sie
Chyba nie mnie. Mnie chyba nie
W zyciu tylko jeden cud
Juz nie bedzie go
Wargi gryzc do samej krwi
Z bolu w niebo wyc
Horoskopy mowia, ze ulozy sie
Chyba nie mnie. Mnie chyba nie
W zyciu tylko jeden cud
Juz nie bedzie go
Wargi gryzc do samej krwi
Z bolu w niebo wyc

Krew rozrywa mnie, juz nie miesci w zylach sie
Ucieklam w sen, ucieklam w sen
A za oknem na gitarze zagral ktos
Proszac o grosz, choc o grosz
Bo nie cofnie sie przed ciosem skaly moc
Znow ciemna noc, ciemna noc
O kamienny bijac dzien
Co sie konczy juz ( co konczy sie )

Horoskopy mowia ...

Zlodzieje (Big Cyc)

Politycy to zlodzieje,
Ktorzy bardzo lubia krasc.
Zrobic przekret, cos zajumac,
Choc czasami mozna wpasc.
Podpierdolic cos w fabryce,
Zrobic w banku szybki wal.
Wziac kredycik z lewym kwitem,
Jesli tylko bedzie chcial.

Tak afera za afera
Wita kazdy nowy dzien.
Kto uczciwy w dzikim kraju,
Musi gluchym byc jak pien.
Zlodzieje otaczaja nas,
Jak sfora wscieklych hien.
Codziennosc,
Jak koszmarny sen!
Zlodzieje rozszarpuja scierwo,
Niczym wsciekle psy.
Szakale,
Zadne naszej krwi

Premier, posel, czy minister,
Kasa klei sie do rak.
Kradna wszystko na potege.
Polski trik zlodziejski Krag.
Nie wiem, nie znam, zapomnialem,
Nie pamietam zadnych dat,
A tych ludzi nie widzialem,
Skreca mnie na widok krat.

Tak afera za afera
Wita kazdy nowy dzien.
Kto uczciwy w dzikim kraju,
Musi gluchym byc jak pien.
Zlodzieje otaczaja nas,
Jak sfora wscieklych hien.
Codziennosc,
Jak koszmarny sen!
Zlodzieje rozszarpuja scierwo,
Niczym wsciekle psy.
Szakale,
Zadne naszej krwi!

Otaczaja nas zlodzieje,
Niczym sfora hien!
Ci zlodzieje to codziennosc,
Jak koszmarny sen!
Szarpia scierwo, szarpia scierwo,
Tak jak wsciekle psy!
Politycy to zlodzieje,
Zadni naszej krwi!

Zlodzieje otaczaja nas,
Jak sfora wscieklych hien.
Codziennosc,
Jak koszmarny sen!
Zlodzieje rozszarpuja scierwo,
Niczym wsciekle psy.
Szakale,
Zadne naszej krwi!

No comments:

Post a Comment